piątek, 17 stycznia 2014

Skóra się starzeje...

Czas płynie nieubłaganie i każdy z nas pewnie nie jeden raz zastanawiał się nad tym jak go zatrzymać. Cóż, konia z rzędem temu, komu się to udało. Współczesna kosmetologia jako jedna z wielu dziedzin nauki staje przed ogromnym wyzwaniem. Klienci poszukują eliksiru młodości, często bezkrytycznie wierząc w obietnice producentów, a często dlatego, że coraz mocniej czują piętno mijających dni. Dzisiejszy świat przekonuje nas, że człowiek wartościowy to człowiek młody i piękny, którego twarzy nie jest skalana żadną zmarszczką. Oddalając się od natury nie dostrzegamy, że starość jest procesem naturalnym, kolejnym etapem w podróży zwanej życiem. Do starości powinniśmy uczyć się mądrości życia zamiast traktować ją jak chorobę.
           Cóż takiego zatem dzieje się z naszą skórą i kiedy następuje moment, w którym możemy powiedzieć, że zaczyna się starzeć? Czy kosmetyk może zatrzymać starzenie, a jeśli tak, to w jaki sposób?
Starzenie skóry jest ściśle powiązane z procesem starzenia się całego organizmu, a na ten składa się wiele czynników. Jednym z nich jest apoptoza, czyli zaprogramowana śmierć komórki. Dzięki temu zjawisku organizm pozbywa się zużytych lub uszkodzonych komórek. Apoptoza jest procesem naturalnym, okazuje się jednak, że istnieją czynniki, które dodatkowo go wywołują. Takim czynnikiem indukującym jest choćby obecność drobnoustrojów chorobotwórczych.
Innym czynnikiem wpływającym na starzenie skóry są procesy autoimmunologiczne. Są one powiązane ze zmianami zachodzącymi we włóknach strukturalnych, a konkretnie ze zmianą ich właściwości. Duże znaczenie ma tu również odkładanie się w narządach i tkankach zbędnych produktów przemiany materii i substancji fizjologicznie nieczynnych.
W procesie starzenia duże znaczenie ma aktywność wolnych rodników. Wolne rodniki to atomy lub cząsteczki, które zawierają niesparowane elektrony.  W organizmie zdrowego człowieka istnieje naturalna bariera antyoksydacyjna, jednak z czasem jej funkcja ochronna ulega zaburzeniu. Dzieje się tak wówczas, gdy rodniki dostają się do organizmu w masowych ilościach (tzw. stres oksydacyjny). Wolne rodniki uszkadzają struktury komórkowe, głównie poprzez utlenianie lipidów. Mogą także uszkadzać struktury DNA, białka i inne części komórki, co może w konsekwencji doprowadzić do jej śmierci. Stres oksydacyjny w znacznym stopniu przyspiesza starzenie organizmu, przyczynia się także do powstawania chorób degeneracyjnych, związanych z wiekiem. Reakcje rodnikowe inicjowane są przez czynniki zewnętrzne, takie jak dym nikotynowy, ekspozycja na działanie promieni UV,  zanieczyszczenia środowiska, obecne w żywności sztuczne barwniki i konserwanty, obecny nad miastami smog. Bardzo ważne jest zatem, by z pożywieniem dostarczać organizmowi substancji przeciwrodnikowych. Równie istotne jest dostarczanie ich skórze w kosmetykach do codziennej pielęgnacji.
            Podobnie jak cały organizm, skóra zmienia się w ciągu życia. Zwykle najlepiej funkcjonuje w trzeciej dekadzie, gdy większość z nas wyrasta już z problemów związanych z trądzikiem, a nie zauważamy jeszcze oznak upływającego czasu. Mówi się, że do 30 r.ż. mamy skórę taką, jaką nam natura dała, a potem już taką, na jaką sobie zapracowaliśmy. Zdrowy tryb życia, unikanie czynników nadwyrężających barierę ochronną skóry, prawidłowa pielęgnacja mogą znacznie opóźnić pojawienie się oznak starzenia. Nie mają jednak mocy by je zatrzymać.
Starzenie skóry można podzielić na wewnątrzpochodne i zewnątrzpochodne. To pierwsze ma ścisły związek z genetyką, drugie natomiast uzależnione jest od negatywnych wpływów środowiskowych. Największe znaczenie ma promieniowanie ultrafioletowe, dlatego często mówimy o tzw. fotostarzeniu. Pod wpływem czynników wewnętrznych skóra z czasem traci jędrność, staje się cienka i delikatna. Ulega również stopniowemu przesuszeniu. Z kolei pod wpływem promieniowania UV pojawia się szorstkość skóry, utrwalają się i pogłębiają zmarszczki, naskórek staje się zrogowaciały, na skórze pojawiają się przebarwienia. Ponadto promieniowanie UV jest przyczyną występowania chorób nowotworowych skóry, z rakiem kolczystokomórkowym i czerniakiem złośliwym na czele.
Co dzieje się z naszą skórą w procesie starzenia?
- naskórek ulega przesuszeniu, co jest pierwszym sygnałem rozpoczętych zmian; dzieje się tak na skutek zaburzenia funkcjonowania bariery naskórkowej i upośledzenia procesów zatrzymywania wilgoci w skórze;
- pogrubia się warstwa rogowa, głównie na skutek działania promieni UV;
- zanikają żywe warstwy naskórka;
- pojawiają się przebarwienia;
- zaburzony zostaje system odpornościowy skóry na skutek zmniejszenia się liczby komórek Langerhansa w warstwie podstawnej;
- w obrazie histopatologicznym pojawiają się komórki atypowe;
- granica skórno-naskórkowa spłaszcza się, przez co naskórek staje się niedożywiony i niedotleniony;
- degradacji ulegają włókna kolegenu i elastyny, przez co skóra traci jędrność i elastyczność
- pod wpływem UV zwiększa się elastoza, czyli zwyrodnienie włókien elastynowych, co obserwujemy często pod postacią tzw. zmarszczek romboidalnych;
- pojawiają się zmiany przednowotworowe.
U kobiet duży wpływ na starzenie się skóry mają także estrogeny, a ściślej ich niedobór w okresie menopauzy. Na skórze twarzy znajduje się najwięcej receptorów estrogenowych, dlatego też tu właśnie pojawiają się zmiany związane ze starzeniem. Skóra traci elastyczność i gęstość, zaburza się koloryt, naskórek ulega wysuszeniu i ścieńczeniu. Zaburzeniu ulega również ilość składników płaszcza hydro-lipidowego, co jeszcze pogłębia suchość skóry. Z czasem owal twarzy traci swą ostrość, zaznaczają się rozszerzone pory, w skórze właściwej zmniejsza się stopniowo ilość kolagenu, co przyczynia się do spadku jej napięcia. Zmniejszenie liczby naczyń krwionośnych i zaburzenia w procesie produkcji melaniny powodują zmianę kolorytu skóry i powstawanie przebarwień. Pod wpływem zaburzeń hormonalnych może także pojawić się nadmierne owłosienie w miejscach typowym dla mężczyzn (np. nasilony "wąsik").
             Czasu nie da się zatrzymać, nie da się również odwrócić procesów degradacji, które zachodzą w skórze. Można jednak spowalniać efekty starzenia biologicznego i przeciwdziałać tym, spowodowanym czynnikami zewnętrznymi. Największe znaczenie ma prawidłowe odżywianie, dieta bogata w antyoksydanty, pełna świeżych warzyw i owoców oraz niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Nie polecam wiary w cudownie działające kremy i maseczki odmładzające o kilka lat. Skóra stanowi barierę dla tego rodzaju preparatów, działają więc one jedynie na powierzchni naskórka tylko w niewielkim stopniu docierając w głąb warstwy rogowej. Nie wpływają więc na procesy biologiczne, stanowią jedynie ochronę przeciw wysuszeniu i uzupełniają struktury cementu międzykomórkowego. O młodość skóry należy dbać "od wewnątrz".
A co z czynnikami zewnętrznymi? Dwie rady - unikajcie słońca, solarium i rzućcie palenie. Być może brzmi to jak frazes, ale udowodniono, że nic tak nie odbiera nam młodości jak dym nikotynowy i promienie UV. Złość mnie ogarnia kiedy widzę młode dziewczyny, szczególnie kandydatki na kosmetyczki, które nie potrafią spędzić dnia bez fajki. Z całym szacunkiem, ale jaki wy w przyszłości chcecie mieć autorytet wśród swoich klientek?? Zastanówcie się nad sobą, bo podobno do trzydziestki mamy taką skórę jaką dała nam Matka Natura, potem już tylko taką, na jaką same sobie zapracujemy.

niedziela, 8 grudnia 2013

Dlaczego lawenda...

Kocham lawendę za jej kojący zapach, z cieszącą oczy barwę kwiatów, a nade wszystko, za jej wyjątkowe właściwości, które sprawiają, że sięgam po nią z zaufaniem graniczącym z pewnością. 
Ta, kwitnąca latem krzewinka o pięknych, fioletowych kwiatach jest jedną z najcenniejszych roślin stosowanych w medycynie ludowej i kosmetyce naturalnej. Rozkwita w czerwcu a kwiaty utrzymują się nawet do później jesieni (mamy grudzień, a lawenda za oknem wciąż u nas kwitnie), a sama roślina wydziela intensywny, przyjemny zapach. Starożytni wykorzystywali lawendę do aromatyzowania kąpieli, a spalane gałązki tej roślinki stanowiły element kadzideł, których woń miała chronić przed chorobami zakaźnymi. Stosowano ją do leczenia przeziębień  i innych chorób. O zaletach lawendy pisała słynna zielarka, św. Hildegarda, która w średniowieczu  spisała medyczne księgi oparte w większości na tradycji ludowej.  Zakonnicy wykorzystywali lawendę również jako walutę wymienną w handlu z innymi zakonami. 
Lawenda pochodzi z basenu Morza Śródziemnego, dość wcześnie jednak zawędrowała do Francji, a potem do Anglii. Dziś uprawiana jest w obu tych krajach, a także we Włoszech i Hiszpanii. Coraz częściej możemy spotkać ją także w rodzimych ogrodach. 

                Lawenda jest bogata w składniki aktywne,  m.in. garbniki, trójterpeny, kumaryny, antocyjany, kwasy organiczne, sole mineralne a przede wszystkim olejek eteryczny.  To on jest głównym skarbem tej delikatnej, a przecież tak pełnej mocy rośliny. Persowie, Grecy i Rzymianie używali olejku lawendowego, co dokumentują zachowane pisma starożytnych. Jedną z pierwszych zaobserwowanych właściwości olejku lawendowego  jest działanie przyspieszające gojenie się ran i oparzeń. Została ona również udowodniona w sposób naukowy. Olejek koi także ból i świąd po ukąszeniu owadów, a jego zapach odstrasza komary. 
Kosmetyka wykorzystuje odkażające, antybakteryjne, przeciwgrzybicze i kojące działanie olejku lawendowego. Uspakajające i antydepresyjne właściwości olejku sprawdzają się doskonale w połączeniu z relaksacyjnym masażem. Jej zapach odpręża, łagodzi stresy, uwalnia od napięć i ułatwia zasypianie. Inhalacje z olejkiem eterycznym z lawendy wspomagają leczenie stanów zapalnych zatok i nieżytów górnych dróg oddechowych. 
Odkażające właściwości lawendy doskonale sprawdzają się w pielęgnacji cery trądzikowej i problematycznej. Łagodzi ona stany zapalne, zapobiega wtórnym infekcjom, powstawaniu podrażnień i wyprysków. Hamuje także namnażanie się drobnoustrojów chorobotwórczych. Jej aseptyczne działanie jest także dobrym rozwiązaniem w pielęgnacji stóp z nadpotliwością i włosów przetłuszczających się, z tendencją do łupieżu. Właściwie nie ma takiej dziedziny kosmetyki pielęgnacyjnej, w której lawendy nie można by zastosować. Kremy, balsamy, czy szampony z ekstraktem z lawendy mogą być bezpiecznie stosowane przez wszystkich. Czysty olejek lawendowy ze względu na intensywne działanie, w niektórych przypadkach wymaga większej ostrożności. Nie należy stosować go u kobiet w okresie ciąży. 

piątek, 21 czerwca 2013

Markę Sylveco odkryłam przypadkiem, przy okazji uczestnictwa firmy, w której pracuję, w imprezie pod nazwą Estetyka Natura (czy jakoś tak;) ). Przechodziłam kilkakrotnie obok ich stoiska, ale, jak to zwykle na takich imprezach bywa, nie utkwili mi szczególnie w pamięci. To w sumie dziwne, gdyż z łatwością zapamiętuję nazwy firm produkujących kosmetyki naturalne. Jak się jednak okazało, coś w głowie utkwiło. Idąc do pracy, jakieś dwa tygodnie temu, zahaczyłam o pobliski sklep zielarski w celu uzupełnienia zapasów olejków eterycznych. Na półce z kosmetykami zauważyłam znane mi już logo Sylveco. Ponieważ cena była dość przystępna, uznałam, że warto spróbować. Cóż......WARTO BYŁO !!!!!
Wybrałam Lekki krem rokitnikowy uznając, że na dwóch etatach moja skóra musi być niezwykle zmęczona, poszarzała i niedotleniona. Estetyczne opakowanie było oczywiście aspektem zachęcającym, jednak ostatecznie przekonał mnie skład preparatu:
- olej z pestek winogron - odbudowuje cement międzykomórkowy, zmiękcza naskórek, regeneruje go i chroni przed szkodliwym wpływem środowiska zewnetrznego;
- olej sojowy - bogaty w fitosterole i witaminę E, wspomaga naturalną barierę ochronną, łagodzi stany zapalne i podrażnienia;
- olej rokitnikowy- bogaty we flawonoidy, karotenoidy i witaminy, szczególnie witaminę C; silnie regeneruje, eliminuje wolne rodniki, częściowo pochłania promienie słoneczne;
- masło karite - bogate w kwasy tłuszczowe i witaminy; poprawia jakość cementu międzykomórkowego; przyspiesza proces regeneracji naskórka, jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym;
- olej arganowy - silnie regeneruje i chroni skórę, łagodzi objawy alergii i negatywnego wpływu słońca; wygładza, uelastycznia, działa przeciwrodnikowo;
- olej jojoba - odbudowuje cement międzykomórkowy, normalizuje funkcje gruczołów łojowych, przyspiesza regenerację skóry, stymuluje proces odnowy naskórkowej;
- betulina - działa antyoksydacyjnie i przeciwnowotworowo, hamuje stany zapalne i stymuluje układ odpornościowy skóry, antyseptyczny i  antyalergiczny, poprawia syntezę włókien podporowych;
- witamina E - silny antyoksydant, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, chroni przed utlenianiem lipidy naskórka, zapobiega degradacji włokien kolagenowych, spowalnia proces starzenia skóry;
- ekstrakt z aloesu - przyspiesza procesy naprawcze, regeneruje,  działa kojąco, przeciwzapalnie i łagodząco, silnie antyseptyczny, pobudza również aktywność fibroblastów;
- alantoina - stymuluje procesy naprawcze, koi i łagodzi podrażnienia;
- ekstrakt z mydlnicy lekarskiej - ułatwia przenikanie składników aktywnych, zmiękcza i oczyszcza;
- lupeol - naturalny kwas salicylowy; działa antyoksydacyjnie i przeciwzapalnie; stymuluje syntezę kolagenu, ujędrnia i uelastycznia;
- kwas oleanolowy - przeciwzapalny, antyseptyczny, hamuje rozwój komórek nowotworowych
- kwas betulinowy - zapobiega powstawaniu nowotworów skórnych
Czy coś więcej trzeba pisać? Taki skład to skarb dla cery przesuszonej, odwodnionej, która lubi się łuszczyć i jest wrażliwa. Mimo dużej zawartości olei wszelakich kremik ma lekką konsystencję, idealnie się wchłania. Dużym plusem jest higieniczne opakowanie typu airless, nie ma potrzeby wkładać palców do słoiczka z kremem dzięki czemu dłużej będzie nam służyć.
Obserwacje po dwóch tygodniach regularnego stosowania: skóra wygładzona, wyrównany koloryt, czuć wyraźną poprawę nawilżenia, zniknęło łuszczenie i denerwujące swędzenie w okolicach skrzydełek nosa i na kościach jarzmowych. Naskórek zdecydowanie bardziej miękki.
Pierwsza próba z kremami Sylveco zachęciła mnie do dalszego korzystania z ich produktów. Mam w planach zakup kremu do stóp i balsamu brzozowego z betuliną. Póki co jednak - Rokitnik rządzi :)) To najlepiej wydane 23zł w ostatnim czasie.